Zagraniczne wakacje w dobie koronawirusa to ciężka sprawa. Co chwilę zakazy, zawieszenia lotów. Długo zastanawialiśmy się nad wyborem kierunku. Padła propozycja – Chorwacja. Sceptyczne podejście z mej strony; byłem tam już dwa razy. I nagle wchodzi nowy król polskiego YouTube’a – Robert Makłowicz.

Kilka odcinków pana Makłowicza sprawiło, że Chorwacja okazała się jednak nader interesującym kierunkiem. Wzięliśmy zatem urlopy, zapakowaliśmy się w samochód i po 12 godzinach jazdy przez Słowację i Węgry, wylądowaliśmy pod Zadarem. Chorwacja przywitała nas jak zwykle piękną pogodą, czystym morzem i świetną kuchnią. Na załączonych zdjęciach widoczne są typowe krajobrazy Dalmacji, miasta: Omiš, Zadar, Trogir, Split, ich architektura, ciekawe odkrycia czy nawet stare samochody. Nieco gościnnie umieszczone zostało zdjęcie z Jezior Plitwickich, które zyskają tutaj osobny materiał.

Według najnowszych danych w tym roku w sierpniu Polaków w Chorwacji było nawet więcej niż w 2019. Z pewnością spora w tym zasługa Makłowicza, któremu Chorwaci powinni medal czy nawet honorowe obywatelstwo przyznać. Wakacyjny wyjazd okazał się także reaktywacją pracy twórczej, gdyż przez ostatnie tygodnie aparat tylko kurzył się na półce. Materiał ten jest kolejną fotograficzną relacją związaną z Bałkanami. Wcześniej pojawiła się tutaj Bośnia oraz Macedonia.

Zdjęcia wykonane zostały za pomocą:

Firefly 8s, Xiaomi Redmi 8, Canon EOS 500d + 18-200 mm.