Podczas grudniowej wyprawy do Tajlandii wykupiliśmy całodniową wycieczkę po regionie Chiang Rai. Jednym z punktów programu miała być wioska Long Neck Karen zamieszkiwana przez kobiety ze słynnymi długimi szyjami. Niestety jeszcze przed przyjazdem mogliśmy wyczytać w sieci, że miejsce to określane jest przez wielu mianem „ludzkiego zoo”.

Karen to słynne na cały świat plemię, w którym to kobiety posiadają złote szyje. Wedle legend wiąże się to z tradycją, kiedy to w dawnych czasach złote obręcze miały stanowić ochronę przed tygrysami. Inne wersje wskazują na to, że w taki sposób mężczyźni zniechęcali mieszkańców innych wiosek do swych kobiet czy też długie szyje miały nawiązywać do smoków, od których wywodzi się plemię. Choć wydawać by się mogło, że kobiety faktycznie posiadają nienaturalnie długie szyje, to w rzeczywistości jest to złudzenie optyczne. Rekordzistki potrafią mieć na sobie ponad 25 obręczy.

W wyniku walk w Birmie spora część tej społeczności osiedliła się w północnej Tajlandii. Posiadają oni jednak status nielegalnych imigrantów. Rząd Tajlandii postanowił wykorzystać popularność plemienia i stworzył z nich żywą atrakcję turystyczną. Ponoć mają zakaz opuszczania niektórych wiosek, jak i utrudniony dostęp do edukacji, leczenia.

Do jednego z trzech takich turystycznych obozów udało mi się zawitać w grudniu ubiegłego roku. Spodziewałem się typowej wioski, w której można podejrzeć życie tego plemienia. Tymczasem jest to nastawiona tylko na turystów atrakcja z wieloma stoiskami z chińszczyzną, przy których siedzą „kobiety żyrafy”. Dla nich to zapewne jedyne źródło utrzymania. Do sprzedaży zmuszane są tu nawet kilkuletnie dziewczynki, które muszą sobie radzić z nachalnymi turystami. Całość sprawia wrażenie faktycznego zoo, gdzie kobiety przybierają pozy do zdjęć, a w określonych godzinach przez wioski przemieszczają się kolejne grupy turystów.

Całość fotoreportażu wykonałem w ciągu kilkunastu minut, choć nie ukrywam, że trudno było mi przełamać barierę i wykonać zdjęcia tym kobietom. Z racji szacunku dla mieszkańców Long Neck Karen postanowiłem nie wchodzić między ich domostwa, co niestety zdarza się nagminnie wśród turystów.